„Czarne legendy” Kościoła (część III)

„Czarne legendy” Kościoła (część III)

Ostatnia „czarna legenda” dotyczy czasów niedawnych, bo ma swe korzenie w okresie poprzedzającym wybuch II wojny światowej, a dokładnie dojście Hitlera do władzy w 1933r. Tutaj chcę podać bardzo niewygodne dla organizacji syjonistycznych oraz państw Zachodu fakty. Otóż III Rzesza w latach 1933-37 zezwoliła na emigrację z Niemiec ok. 130 tysięcy Żydów, z czego 38.4 tys. wyemigrowało do Palestyny a powodem tak małej liczby, było zastopowania tego procesu przez kraje Zachodu, które odmówiły przyjęcia reszty. Nawet Palestyna, będąca brytyjskim protektoratem, nie zrobiła wyjątku. Kiedy na dobre rozpętała się antysemicka i antykatolicka furia Hitlera, 21.03.1937r. we wszystkich katolickich kościołach Rzeszy odczytano encyklikę Piusa XI „Mit brennender Sorge”, w której papież zdemaskował antychrześcijański charakter reżimu naizstowskiego. Adolf dostał szału i prześladowania Kościoła uległy eskalacji, zaś aż do wybuchu wojny toczyły się rozmowy między niemieckimi syjonistami i III Rzeszą, o powstaniu Republiki Izraela na terenie Palestyny. Po śmierci Piusa XI, nowy papież Pius XII (konkalwe trwało tylko 1 dzień) odziedziczył bagaż odpowiedzialności za prześladowany Kościół w Niemczech, wiedząc, iż otwarta krytyka nazistów powoduje tylko nasilenie represji. W ciągu kolejnych lat, papież wielokrotnie potępiał zbrodnie i terror, stawał w obronie ofiar prześladowań. Krytycy zarzucali mu, iż były one zbyt ogólnikowe, bez dokładnego wskazania sprawców, ale archiwa III Rzeszy potwierdziły, że hitlerowcy czekali tylko na pretekst, by nasilić szykany i represje wobec cywilnej ludności. 

Kiedy w 1941r. Hitler postanowił o „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej” Pius XII stanął przed wyborem jawnej i ostrej krytyki eksterminacji Żydów, i innych narodów okupowanej Europy, oraz prześladowań Kościoła, lub dyskretnej a zarazem skutecznej pomocy. Tak przy okazji warto odnotować, iż wobec represji wobec kleru katolickiego i masowych represji ludności w okupowanej Polsce, polscy biskupi prosili papieża, by otwarcie nie potępiał Niemców, bo to rozjuszyłoby tylko nazistów, prowokując ich do jeszcze większych prześladowań. W Archiwum Watykańskim są setki dokumentów świadczących o zorganizowanej pomocy, jakiej Kościół udzielał Żydom w całej okupowanej Europie na wyraźne po lecenie Piusa XII. Tak więc wykorzystywano nieformalne środki jak znajomości i łapówki, wyrabiano Żydom „aryjskie papiery”czyli fałszywe metryki chrztu, uciekinierom znajdowano schronienie zaś dzieci umieszczano w sierocińcach prowadzonych przez siostry zakonne. Po wkroczeniu do Rzymu we wrześniu 1943r. Niemcy rozpoczęli łapanki i wywózkę Żydów do obozów zagłady. Papież od razu wydał nakaz pomocy prześladowanym: w klasztorach ukryto ok. 5 tys. zbiegów żydowskich, w Castel Gandolfo znalazło schro -nienie dalsze 3 tys. zaś kolejne setki na papieskich uczelniach. Naczelny rabin Rzymu ukrywał się w apar -tamentach papieskich w Watykanie. Ocenia się, iż tylko w Rzymie udało się ocalić ok. 80% mieszkających tam Żydów. Tak więc „milczenie” Piusa XII było bardzo skuteczne. Jego krytycy po latach stwierdzili, że zachował obojętność wobec Holocaustu, bo ani razu nie wystąpił publicznie w obronie eksterminowanych Żydów. Cóż, czyny papieża krzyczą głośniej, niż bezzasadny jazgot jego oskarżycieli. Zresztą oddam teraz głos tym., którzy przeżyli.

Żydzi ocaleni przez działania papieża w 1946r. umieścili na ścianie Muzeum Wyzwolenia (b. siedziba SS w Rzymie) tablicę pamiątkową z podziękowaniem dla niego za pomoc okazaną im w czasie wojny. Żydowski historyk Pinchas Lapide po badaniach w archiwach izraelskich stwierdził, że dzięki Piusowi XII uratowano w całej Europie 847-882 tys. Żydów. Swoją wdzięczność za jego postawę wyrazili po powstaniu Izraela w 1948r. jego pierwszy prezydent i premier, naczelny rabin Izraela, sekretarz Światowego Kongresu Żydów, prezydent Unii Gmin Żydowskich we Włoszech oraz przedstawiciel Ligi Przeciw Zniesławieniu podczas Vaticanum II. Były to prominentne osoby, lecz papież cieszył się szacunkiem wśród całej ludności żydowskiej. Po śmierci Piusa XII ówczesna szefowa MSZ Izraela (później premier) Golda Meir powiedziała: „Podczas 10 lat nazistowskiego terroru, gdy nasz naród doznawał strasznego męczeństwa, głos papieża wznosił się w słowach potępiających oprawców. Nasze czasy stały się bogatsze dzięki temu głosowi mówiącemu donośnie o wielkich prawdach moralnych ponad zgiełkiem toczącego się konfliktu”. Pius XII był znany ze swojego nieskrywanego antykomunizmu i był uznany przez Sowietów za jednego z największych wrogów, więc po jego śmierci postanowiono przeprowadzić długofalową, zakrojoną na szeroką skalę akcję dezinformacyjną, by podważyć dokonania papieża. Spreparowano wówczac wiele fałszywek nt Piusa XII, podsuwane zachodnim mediom (strano się by rola Moskwy pozostała w cieniu); wbrew dokumentom zaczęły być, jak to się dziś mówi, faktami medialnymi, tworząc legendę „antyżydowskiego papieża”.

Akcję zniesławiającą zaczęto inteligentnie od wystawienia w lewicowym teatrze sztuki „Namiestnik” w reżyserii komunisty E.Piscatora, na podstawie książki nieznanego pisarza Rolfa Hochhutha. To w niej pojawiło się po raz pierwszy publicznie oskarżenie Piusa XII o obojętność wobec zagłady Żydów, po zapewnieniach autora, iż w 1959r. w Rzymie spotkał się ze świadkami, którzy potwierdzili jego rewelacje. Po latach okazało się, że jego informatorami byli ks. Bruno Wűstenberg, pracujący wówczas w Sekretariacie Stanu mający pretensje do Pisa XII o blokowanie jego kariery z powodu znanych skłonności homosekualnych oraz wystawnego trybu życia. Drugi oskarżyciel to bp Alois Hudal z Austrii, w czasie wojny zwolennik Hitlera i agent Abwehry; nienawidził papieża z powodu jego antynazizmu więc postanowił się zemścić znajdując wspólny język z b.członkiem Hitlerjugend R.Hochhuthem. Tak teatralna fikcja zaczęła pretendować do roli dokumentu. Wkrótce zaczęły się pojawiać innego tego typu wymysły, co spowodowa -ło, że w 1964r. papież Paweł VI odtajnił dla grupy historyków dokumenty z okresu II wojny, by przeciąć serię kłamstw nie tylko o roli Piusa XII, ale i pozycji Kościoła w tamtym czasie. Rezultatem żmudnych prac była publikacja w latach 1965-81 12 tomów akt, dokumentujących politykę Watykanu, a więc i Piusa XII w czasie wojny. Dokumenty potwierdziły jednoznacznie, antynazistowską postawę papieża, jego nakazy pomocy Żydom przez wszystkie instytucje kościelne mu podlegające nie tylko w Rzymie i Watykanie, ale i w innych krajach okupowanej Europy. Mimo to, „czarna legenda” nie chciała umrzeć.

W 1999r. brytyjski dziennikarz J.Cornwell w książce „Papież Hitlera” przedstawił Piusa XII jako antysemitę i zwolennika nazizmu a w podobnym tonie było dzieło G.Willsa z 2000r.pt.”Papieski grzech”. W 2002r. C.Costa-Gavras nakręcił film „Amen”, czerpiąc z „Namiestnika”. To tylko przykłady usiłowań przedstawiania papieża wg roli przypisanej mu przez R.Hochhutha na przekór dokumentom z Archiwum Watykańskiego. By przeciąć wszelkie spekulacje o wybiórczości akt watykańskich, Jan Paweł II w 2003r. postanowił, iż dostęp do nich będą mieli wszyscy zainteresowani historycy a nie tylko wybrana grupa. Niestety, sytuacja się prawie nie zmieniła i dochodziło do dalszych ekscesów, bo np. na stałej wystawie w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie, obok zdjęć zbrodniarzy hitlerowskich pojawiła się fotografia Piusa XII z adnotacją, że nie zrobił nic dla ratowania Żydów w czasie wojny. Gdy w 2009r. Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności cnót Piusa XII, otwierający drogę do jego beatyfikacji, wiele środowisk żydows kich podniosło wrzawę. Dlaczego akcja zainicjowana przez Sowietów, a mająca zniszczyć osobę Piusa XII okazała się tak skuteczna? Czy dlatego, iż mogła liczyć na wsparcie otwartych komunistów, ich sympatyków, agentury wpływu i wielu środowisk antykatolickich na całym świecie? Niewątpliwie tak. Lecz w tej całej nagonce medialnej i budowaniu „czarnej legendy” Piusa XII, swoje niechlubne miejsce mają ci Żydzi, a nawet po latach były ich setki, którzy milczeli o tym bezkompromisowym antynaziście, a którzy właśnie papieżowi zawdzięczali to, iż przeżyli czasy Zagłady. Ich postawa jest wprost trudna do wyobrażenia i można ją skomentować prostym pytaniem: „Jak wam nie wstyd?”.

Ostatnimi laty, u części żydowskich historyków obudziło się sumienie i coraz głośniej zaczynają bronić Piusa XII przed fałszywymi oszczerstwami. Warto podać ich nazwiska, a są to m.in. Michael Tagliozzo i Livia Rothkirchen z Instytutu Yad Vashem, Jeno Levai – autor książki „Pius XII nie milczał”, David Dalin domagający się przyznania papieżowi za jego postawę medalu „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, Martin Gilbert żądający usunięcia z wystawy w Yad Vashem haniebnych kłamstw o Piusie XII i jego obojętności wobec Holokaustu. Wszyscy wymienieni uznali, że Piusa XII spotkała ogromna niesprawiedliwość, bo zamiast obwiniania, należy mu się uznanie ze strony Żydów. Ich postawa oraz tych, którzy się w końcu ocknęli wobec nieprawości wyrządzonej papieżowi spowodowała, że kierownictwo Yad Vashen zdjęło z wystawy kłamliwe informacje poświęcone papieżowi. No cóż, lepiej późno niż wcale. Należy tu przywołać historię żydowskiego działacza z USA, który przez lata był przekonany, iż Pius XII współpracował z nazis -tami będą antysemitą. Gary Krup, bo o nim tu mowa, gdy zaczął zgłębiać historię, odkrył prawdę i nie ma dziś wątpliwości, że Pius XII był wrogiem Hitlera, przyczyniając się do uratowania setek tysięcy Żydów podczas wojny. Nie mogąc się pogodzić z taką nieprawiedliwością jaka dotknęła papieża, G.Krup powołał fundację „Pave the Way” mającą dokumentować i popularyzować wiedzę o rzeczywistej postawie Piusa XII w czasie wojny. Według Krupa nikt na świecie nie zasłużył bardziej na wdzięczność Żydów niż papież i zarazem nie jest niesprawiedliwie traktowany. Ta postawa pozwala mieć nadzieję, że ta „czarna legenda” ulegnie w końcu „wybieleniu”. Przykrym jedynie pozostaje, iż proces ten musiał trwać ponad 50 lat.
Ale jak już wspomniałem, „lepiej późno, niż wcale”….

Wiadomo, iż wrogowie Kościoła napisali mu wiele „czarnych legend” i te przedstawione przeze mnie, są jednymi z wielu. Ktoś może więc np.wyskoczyć z… a co z procesem Templariuszy? Także ta „czarna legenda” jest faktycznie, po sięgnięciu do dokumentów tylko legendą. Skoro już temat wywołałem, to pokrótce trzeba przedstawić fakty, a nie mity go dotyczące.

Znane jest powiedzenie, że „Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze” i dokładnie się ono sprawdza w sprawie zagrabienia majątku Zakonu Templariuszy. Na przełomie XIII/XIV wieku królem Francji był Filip IV, prowadzący przez wiele lat wyczerpujące finansowo walki z Anglią. Gdy już nie dało się więcej wydrenować mieszkańców, 22 lipca 1306r. aresztowano bez wyjątku wszystkich Żydów ( akcję przygotowywano kilka miesięcy ), konfiskując ich majątki, po czym ok. 100 tys.Żydów wygnano z Francji pod groźbą kary śmierci. Ponieważ pieniędzy nadal brakowało 3 lata potem król znalazł nowego sponsora, którym zostali włoscy bankierzy, działający we Francji i dysponujący dużymi zasobami. Ich los był ten sam jak i Żydów, czyli wygnanie z kraju i konfiskata majątków. Filip IV był jednak nienasycony i jego wzrok padł na potężny finansowo i organizacyjnie Zakon Templariuszy; zwrócił się więc o „pożyczkę”. Wielki Mistrz Zakonu dobrze znał talenty króla w trwonieniu pieniędzy, dlatego odmówił, wiedząc, iż byłaby to „pożyczka bezzwrotna”. Konsekwencje były łatwe do przewidzenia: 13.10.1307 r. do wszystkich siedzib Zakonu wkroczyli żołnierze, aresztując jego hierarchię, którą wzięto na przesłuchania połączone z tortura -mi. Szybko sfabrykowano dokumenty, z których wynikało, że oskarżeni winni są herezji i przesłano sprawę papieżowi. Króla spotkał zawód, bo komisja wysłana przez papieża oczyściła Templariuszy z zarzutów (nałożono tylko kary dyscyplinarne za pewne naganne procedury ). Wszak Filip IV nie na darmo był uzna -ny za pierwszego władcę, który na tak wielką skalę korzystał ze środków masowej propagandy (o tak, ta tradycja jest bardzo stara ). Ponieważ najlepszą bronią jest atak, król na różnych frontach zaatakował papieża Klemensa V, który się ugiął wyznaczając nową komisje złożoną z francuskich kardynałów (skazali Templariuszy na dożywocie). Mimo to, oskarżonych z polecenia króla spalono na stosie w Paryżu.

Miało być 5 przykładów „czarnych legend”, wyszło 6… ale równie dobrze mogłoby być ich więcej. Osobną kartę stanowią masakry jakich doznawał Kościól i wierni od czasów Rewolucji Francuskiej ( ludobójstwo katolickiej prowincji Vandea), powstanie Cristeros w Meksyku, rzezie przeprowadzone przez siły republi -kańskie podczas wojny domowej w Hiszpanii. To, że liczni wrogowie Kościoła tworzą i propagują „czarne legendy” raczej nie dziwi, natomiast budzi zdumienie prawie totalne milczenie tak wielu mediów katolic -kich. Z tego właśnie przemilczania i niewiedzy płynie potem ignorancja przeciętnego katolika, który nie wie co powiedzieć, zahaczony pytaniem o jedną z takich „czarnych legend”. Mam cichą nadzieję, że przez te pobieżne wybielenia, udało mi się dać do ręki argumenty tym z Państwa, którzy usłyszą kiedyś pytanie:
„A jak to było z tym spaleniem Galileusza…? ”.

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *